dobra karma

Reportaż: Dobra Karma, czyli prawdziwe bistro z prawdziwym jedzeniem

wpis w: Na mieście, Notatnik | 0

Wrocław cierpi na deficyt miejsc, które potrafią zaskakiwać. Takich, w których po złożeniu zamówienia twoja wyobraźnia zaczyna buzować jak po uderzeniowej dawce powieści fantasy. Jest jednak parę takich kwiatków, a jeden z nich to Dobra Karma na wrocławskim Nadodrzu.

 

Słynie z wyróżnienia w przewodniku Gault&Millau 2015 i z tego, że jest pierwszą wrocławską kuchnią działającą na zasadach spółdzielni socjalnej. Ale to nie medale i wyróżnienia czynią ich wyjątkowymi. Dobra Karma jest po prostu szczera i naturalna.

Lokal znajduje się w typowej nadodrzańskiej uliczce – dość burej i obskurnej – tuż obok kultowej kawiarni Rozrusznik. Wchodząc tam zobaczycie niewielką knajpkę urządzoną trochę typowo. Stoły pomalowane białą farbą, menu napisane kredą, goździki na stołach i planszówki w kącie sali. Nienahalnie.

Zamówienie składamy przy barze. Osoby przyjmującej zamówienie nie nazwę obsługą. Raczej „ogarniaczem” albo „panem/panią domu”. Krótka pogawędka przy wybieraniu jedzenia sprawia, że czujesz się jak u dobrych znajomych. To potwierdza Pierwszą Zasadę Knajpingu – zadowolona obsługa to zadowoleni goście.

Stolików jest tylko kilka, jak to w bistro. Przy sąsiednich spotkamy randkowiczów, grupki znajomych grających w planszówki, wesołe rodzinki z dziećmi tuptającymi międzi stolikami i samotników wpadających na szybki obiad przed spotkaniem. Bo Dobra Karma to jedno z tych miejsc, gdzie każdemu wypada przyjść. Ot tak, po prostu.

Menu w Dobrej Karmie zmienia się codziennie. Zawsze pojawia się w nim zupa, danie dla wszystkożerców, coś dla wegetarian oraz potrawa wegańsko-bezglutenowa. Ciężko określić rodzaj tej kuchni. Trochę fusion, a z pewnością Slow. Kucharze Dobrej Karmy bazują na sezonowych i lokalnych produktach. Zimą aromatyczne korzenie, a latem cała gama soczystych owoców i chrupiących warzyw. Nie raz są to gołąbki, risotto albo szaszłyki, ale tylko forma się zgadza. Dania zupełnie nie przypominają tych tradycyjnych. Małe arcydzieła, podane na dużych, białych talerzach, potrafią zadziwić. Warzywa, z pozoru rzucone od niechcenia, tworzą barwne kompozycje. Każdy kleks sosu i musu ma swoje miejsce. I swoje zadanie. Każdy smak jest elementem pysznej układanki.

Przed wizytą w lokalu warto zajrzeć na ich FB i zobaczyć „co dziś grają”. A nawet jeśli nic nas nie urzeknie (co się nie zdarzy, gwarantuję), to możemy zdecydować się na stały element menu – pizzę. Chrupiącą i z wymyślnymi dodatkami, np. salami + mango.

To jedno z moich ulubionych miejsc, dla których brak mi obiektywizmu. Z każdego obiadu wychodzę oczarowana i mądrzejsza o kolejne food designerskie triki. A może to po prostu dobra energia, którą emanuje to miejsce? Podobno serce i pasja są podstawą kulinarnego sukcesu. Do dobrej karmy się wraca.

 

Adres: ul. Cybulskiego 17, Wrocław

FB: https://www.facebook.com/dobrakarma108/

Ceny: danie główne 20-35 zł