dlaczego warto gotować we dwoje

Dlaczego warto gotować we dwoje?

wpis w: Notatnik, Od kuchni | 1

Od kiedy poznaliśmy się z moim chłopakiem – Filipem – a właściwie od trzeciej randki, uwielbiamy gotować w duecie. Godziny spędzone w kuchni mijają na długich rozmowach, wspólnej nauce nowych przepisów, robieniu bałaganu i radosnym obżarstwie.

Pichcenie we dwoje to świetna sprawa! Pozwala oszczędzić czas, lepiej się poznać i trenować pracę w zespole. Większość z Was pomyśli teraz „Ja nie cierpię, gdy ktoś mi się wtrynia do garów!” – tych niedowiarków postaram się przekonać, że we dwoje w kuchni raźniej. A jak się do tego zabrać? O tym przeczytacie w następnym artykule.

Oszczędność czasu

Wracacie z pracy, oboje zmęczeni, jak zwykle. Jedno z Was cały dzień klepało tabelki, drugie tłumaczyło klientowi, że dwa plus dwa jest cztery. Co za dzień! Jedyne o czym myślicie to leżing na kanapie i seans z „Przyjaciółmi”. Zamiast ciągnąć zapałki, kto robi obiad a kto zmywa, weźcie się do pracy we dwoje – będzie szybciej. Jedno kroi, drugie smaży. Raz, dwa i gotowe!

Co dwie głowy to nie jedna

Pierwszy raz z nową potrawą, jak każdy inny, bywa trudny. Ten stres, czy suflet nie padnie, albo, czy jajko w koszulce będzie miało płynne żółtko. Lżej jest podzielić go na dwie osoby. No i łatwiej znieść porażkę! Podczas kulinarnych eksperymentów też przydaje się pomoc. „Mlask, mlask. Czegoś mi tu brakuje…” – znacie to? Czym posypać te placki, żeby zaspokoić swoje ego hipstera? Zamiast głowić się pół dnia w pojedynkę, zróbcie burzę mózgów i degustację. Ciekawe, kto ma lepszego nosa do food pairingu?

Dream team

Wspólne gotowanie to świetny sposób, by trenować pracę w zespole. Wspólne rozwiązywanie problemów („sos wyszedł za rzadki!”) i pokonywanie przeszkód (ten moment, gdy słoik nie reaguje nawet na „sezamie, otwórz się”) cementuje związek. W prosty sposób nauczycie się rozdzielać zadania, prosić o pomoc i przyjmować krytykę. Po przerobieniu paru książek kucharskich będziecie działać jak w zegarku!

Byle nie na kanapie

W każdym związku przychodzi moment, gdy dopada Was rutyna. Jakoś tak po prostu nie macie pomysłu na wspólne spędzanie czasu. Ona dziesiąty raz w tym tygodniu szuka nowej torebki na Zalando, on zna na pamięć rozkład seriali dokumentalnych w National Geographic. Puknijcie się wtedy w czoło i nie dajcie zwariować – to strata czasu. Zamiast tego wybierzcie się razem na zakupy, zróbcie wyścigi wózkami po supermarkecie! A później… to już kwestia wyobraźni. Kto ulepi więcej pierogów w 3 minuty? Kto się sprawdzi w cieście drożdżowym, a kto ukręci najlepsze burgery? Obrzucanie się mąką, podjadanie cichaczem owoców i wylizywanie miski po kremie sprawią Wam mnóstwo przyjemności.

Przez żołądek do serca

Romantyczną kolację można zacząć już od przygotowań. Wyrabianie ciasta we dwoje, podawanie sobie łyżki z sosem „na spróbowanie” i jedzenie rękoma… to bardzo sensualne gesty. Czułości w kuchni są jak najbardziej wskazane – wszystko wtedy lepiej smakuje. Taki początek wieczoru gwarantuje wyśmienitą atmosferę. Słodką czy pikantną? To już od Was zależy.