Pasta z bobu

Pasta z bobu i sera feta

wpis w: Lanczboks, Przepiśnik, Śniadanie | 0

Szybko, szybko, póki jeszcze sezon! Bób pojawia się na targowiskach na krótko, ale nic straconego. Jest wdzięczny do mrożenia, można go też dostać w wersji konserwowej. Nic tak jednak nie cieszy jak świeżo ugotowane zielone fasolki oprószone grubo mieloną solą i polane odrobiną oliwy. A gdy minie bobowe szaleństwo, czas na zabawę smakiem! I tak powstała… pasta z bobu i sera feta.

Pasta z bobu IMG_7176 IMG_7185

Latem, szczególnie na początku sezonu, niewiele mi trzeba. Po aktywnym dniu w redakcji zaglądam na targ, a za chwilę już zajadam. Garść owoców, ugotowana fasolka, trochę oliwy i tyle. Staram się jednak nie rozleniwiać do końca i czasem coś upichcić. Podobnie ma się historia z bobem. Uznałam, że dla przyzwoitości nie zjem całej paczki od tak, zaraz po ugotowaniu. Bo jakby to wyglądało? Pół kilo bobu za jednym zamachem? Zgrywając kulinarną damę zabrałam się za smarowidło do świeżo upieczonych bułek.

Pasta z bobu

Składniki

300 g bobu
50 g sera feta
sól, pieprz
2 łyżki oliwy
100 g płatków migdałowych

Wykonanie

W garnku zagotowujemy wodę. Wsypujemy bób i gotujemy przez ok. 10 minut, do miękkości. Następnie studzimy i obieramy z łupinek. Do bobu dodajemy ser feta i oliwę. Blendujemy na gładki krem. Jeśli jest zbyt gęsty dodajemy odrobinę wody (przegotowanej lub źródlanej). Doprawiamy solą oraz pieprzem i mieszamy. Płatki migdałowe prażymy na złotobrązowy kolor na suchej patelni. Smarujemy kanapki pastą z bobu i posypujemy prażonymi migdałami.

Pasta doskonale smakuje z lekko słodkim pieczywem, bułkami maślanymi lub brioszkami. Jeśli dodamy do niej nieco wody, świetnie sprawdzi się również jako sos do makaronów lub kaszy. Najlepiej smakuje na świeżo, ale możemy przechowywać ją w lodówce przez 2-3 dni.