Owacja Slow – restauracja nie dla poklasku

wpis w: Notatnik, Od kuchni | 0

Wydawałoby się, że proste jedzenie jest prosto zrobić. Dzisiejsza gastronomia udowadnia, że to wcale nie takie oczywiste. Dlatego swoją prostotą moje serce podbił nowy lokal na poznańskich Jeżycach. Uwaga, będzie subiektywnie!

Lubię takie miejsca, i takich ludzi, którzy mają jasno wyznaczone cele. Oni mają. Po prostu, karmić ludzi dobrym jedzeniem. Projekt tworzą 4 osoby: Szefowe Marta i Tamara, a od kuchni Kuba i Mateusz. Kucharzy z restauracji Owacja Slow poznałam przy organizacji zupełnie innego projektu. Nasze dyskusje na temat jedzenia i gastronomii kończyły się z wypiekami na twarzy, głodnym smaków przełykaniem ślinki i przyjemną ekscytacją. Niektórzy ludzie zwyczajnie potrafią obudzić we mnie kulinarnego Indianę Jonesa.

Tak było i tym razem. Pojawiłam się w Poznaniu na chwilę. Bez większych oczekiwań, zaproszenie do Owacji Slow przyjęłam z radością. Weszłam tam i obracałam się w kółko jak potłuczona! Szare ściany, surowe drewno, rośliny i świece. Chcę tu mieszkać! Niewielka knajpka, pewnie po jakimś lokalu usługowym, mieści się przy Rynku Jeżyckim (o dziwo ten poznański „rynek” jest faktycznie miejscem handlu). Minimalistycznie urządzona, daje poczucie poczucie przestrzeni mimo, że mieści się w niej zaledwie kilka stolików. Tak, jak lubię.

img_0865 fullsizerender1

W menu znajduję tylko trzy pozycje, każdą w dwóch wersjach – wegańskiej i dla wszystkożerców. Tak wygląda sobotnie menu. W tygodniu znajdziecie tu 5 rodzajów śniadań, 3 zupy, 5 dań głównych i kilka słodkich wypieków. Codziennie coś innego. Jestem całym żołądkiem fanką bistronomii, tym bardziej się cieszę.  Owacja stawia na slow food. Sezonowe i lokalne produkty w pomysłowych odsłonach – kremach, kaszach, podpłomykach. To treść dyktuje formę.

Była nas trójka, więc spróbowaliśmy niemal wszystkiego. Krem z kalafiora z czarną soczewicą smakował po prostu tym, czym był. A w hipsterskich czasach rzadko czuję kalafiora w zupie kalafiorowej. Dwa. Kanapka z pastą z grochu, bekonem i musem paprykowym. Kremowo, trochę kuminowo. Znów produkt grał pierwsze skrzypce. Dalej, wegańska wariacja na temat bigosu. Lekko słodka, nieco kwaśna. Ot, pyszny jednogarnkowiec. Na koniec podpłomyk. Ze śmietaną, marchewką, cebulą, indykiem i bekonem. Smakował trochę pierogami ruskimi, chrupał jak należy i pachniał. Uwielbiam takie rzeczy! Nie potrzebuję pianek i żeli ani nazw, których nie potrafię wymówić. Wystarczy dobry, sezonowy produkt i kucharz, który nie zasypie go „mieszanką przypraw”. Prosta i z klasą – taka jest Owacja Slow.

fullsizerender fullsizerender4 fullsizerender5

fullsizerender3 fullsizerender2

W dobie bulanżerii, atelier i galerii kulinarnej sztuki, trzeba mieć mnóstwo odwagi, by otworzyć taki projekt. Do zajadania, nie nadymania. Kibicuję i czekam na podobne miejsce we Wrocławiu.

Lokalizacja: ul. Rynek Jeżycki 3, Poznań
Ceny: 8-19 zł
FB: www.facebook.com/OwacjaSlow