Meksykańskie śniadanie farmera

wpis w: Przepiśnik, Śniadanie | 0

Sadzone, w koszulce, jajecznica, omlet, po wiedeńsku… jajecznych opcji na śniadanie jest mnóstwo! Ostatnio w ręce wpadł mi przepis na totalny miks szakszuki, burrito i chili sin carne. Meksykańskie śniadanie farmera to „must eat” każdego jajomaniaka.

Proste w przygotowaniu, energetyzujące i inne niż wszystkie. Takie było to śniadanie. Poranne gotowanie, nawet o nieludzkiej porze, to mój ulubiony moment dnia. Budzą mnie zapachy świeżo mielonej kawy, soczystych warzyw i świeżego pieczywa. Powoli rozkręcam się realizując smakowity plan. Bo co innego lepiej nastraja niż dobre jedzenie?

sniadanie_farmera1

Meksykańskie śniadanie farmera

Składniki na 2 porcje
1/2 cebuli
2 łyżki oleju rzepakowego
150 g passaty pomidorowej
50 g kukurydzy konserwowej
100 g czerwonej fasoli
opcjonalnie: 1/3 czerwonej papryki
sól, pieprz
chili
1 ząbek czosnku
2 placki tortilli
4 jajka „zerówki” *
1/3 pęczka natki pietruszki
2 łyżki jogurtu greckiego

Wykonanie
Olej rozgrzewamy na patelni. Cebulę kroimy w kostkę i szklimy. Następnie dodajemy passatę, kukurydzę, fasolkę i pokrojoną w kostkę paprykę. Gotujemy do uzyskania gęstego sosu. Doprawiamy solą, pieprzem i chili. Przeciskamy przez praskę czosnek i dodajemy do sosu.

Na osobnej patelni rozgrzewamy odrobinę oleju. Na rozgrzaną patelnię wbijamy jajka i smażymy, aż białko się zetnie (najlepiej, aby żółtko pozostało płynne). W międzyczasie siekamy pietruszkę.

Tortillę podgrzewamy na suchej patelni i przekładamy na talerz. Na placek nakładamy porcję sosu, a na sam wierzch nakładamy jajka i jogurt grecki. Oprószamy solą, pieprzem i posypujemy natką pietruszki.

Na zakupach*

Zawsze wybieram jajka „zerówki”. Staram się kupować je ze sprawdzonego źródła (to znaczy od „sąsiadki na wsi” ;)) lub wybierać producentów z ekologicznymi atestami. Dzięki temu mam gwarancję, że kury są hodowane w godnych warunkach, a i same jajka są smaczniejsze, a żółtko bardziej gęste i zwarte. Według profesora Trziszki (eksperta w dziedzinie jajek Uniwersytetu Przyrodniczego) klasa jajek nie ma wpływu na ich zawartość odżywczą, jednak dla własnej (i kurzej!) przyjemności proponuję korzystać właśnie z „zerówek”. Ich cena jest coraz bardziej przystępna, a dobrej jakości jajka można dostać już nawet w dyskontach.