Zwiedź Lizbonę w 48 godzin

wpis w: Notatnik, Od kuchni | 0

Stolica Portugalii to doskonałe miejsce na city break. Czas płynie tu jakby wolniej, to miasto hedonistów. Lizbona zachowuje balans między wielkomiejską elegancją, a charakterystycznym dla lokalsów totalnym luzem.

W drogę!

Na każdym rogu Lizbona kusi nas zapachem wanilii i cynamonu dochodzącym z małych cukierni, które serwują setki rodzajów ciastek i ciasteczek, w tym najsłynniejsze pasteis de nata – tartaletki z ciasta francuskiego nadziane kremem jajeczno-budyniowym. Uwaga: uzależniają! Wąskie uliczki pną się bez końca w górę i w dół. To widoki dla turystów o mocnych nogach! Dla pokrzepienia możecie jednak wpaść do pierwszego lepszego baru, w którym uraczą was pysznym porto albo ginją, tamtejszą wiśniówką. Gościnność i towarzyskość jest znakiem rozpoznawczym Portugalczyków. Wystarczy zagadać, a zaraz znajdzie się życzliwy przewodnik, który pokaże nam życie Lizbony od podszewki.

Serce miasta

Centrum Lizbony różni się od innych miast Europy. Jest nim dzielnica Baixa, która składa się z wąskich uliczek, ruchliwych deptaków i kilku placów. Największy z nich, plac handlowy (Praça do Comércio) wychodzi prosto na rzekę Tag. To u jej ujścia do Oceanu Atlantyckiego położone jest miasto. Na ogromnej, pustej przestrzeni stał kiedyś dostojny pałac, który został zniszczony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r. Teraz na środku placu znajduje się pomnik króla Józefa I, a wokół ekskluzywne restauracje i galerie sztuki. Ja nie zdecydowałam się na zwiedzanie żadnej z nich. Polecam po prostu usiąść na schodkach nad rzeką, posłuchać ulicznych muzyków (trafiłam na Piotra z Krakowa, który przygrywał mojego ulubionego Claptona) i chłonąć atmosferę miasta. Z tego miejsca rozciąga się widok na most Vasco da Gamy, najdłuższy w Europie, oraz pomnik Chrystusa Króla inspirowany tym znajdującym się w Rio de Janeiro.

Gdzie turystów co nie miara

Najbardziej obleganym miejscem, które po prostu trzeba zobaczyć, jest dzielnica Belem. To tu powstały słynne ciasteczka pasteis i serwowane są według oryginalnej receptury twórcy. W cukierni “Pasteis de Belem” trzeba odstać swoje w kolejce, ale słodkości są tego warte. Podają tu najlepsze pasteis jakie jadłam! Kilka kroków od cukierni znajduje się Klasztor Hieronimitów, idealnie zachowany budynek z XVI w. Warto poświęcić czas na spacer po pięknym dziedzińcu, choć to dopiero przedsmak atrakcji. Przy klasztorze znajduje się katedra. Z pozoru taka jak wszystkie, zachwyca spójnością architektury, wzniosłą atmosferą i pełnymi przepychu kapliczkami. Tutaj znajduje się także grobowiec Vasco da Gamy, obowiązkowy punkt programu. Tuż obok można zwiedzić muzeum archeologiczne, gdzie zobaczymy m.in. mumie z czasów prekolumbijskich i poczuć się przez chwilę jak Indiana Jones. Po intensywnym zwiedzaniu możemy odetchnąć w niewielkim parku przy Wieży w Belem, skąd mamy doskonały widok na ocean. To właśnie tutaj wpływa do niego rzeka Tag, a wiatr na otwartej przestrzeni wywiewa z głowy wszystkie negatywne myśli.

Widok na historię

Lizbona cudownymi zabytkami i architekturą stoi. Portugalia nie brała udziału w II Wojnie Światowej, więc jedyne poważne zniszczenia są skutkiem trzęsienia ziemi w 1755 r. Sprawia to, że niemal w każdej wąskiej uliczce możemy dotknąć kolorowych kafelków azulejos, starych fresków i odkrywać historię wkradającą się w codzienność lizbończyków. Arabskie i południowoamerykańskie wpływy są widoczne na każdym kroku!

Niemal każda stolica ma swoją fortecę. Nad Lizboną wznoszą się ruiny zamku św. Jerzego. Można tam spędzić cały dzień zaglądając w ciche zakamarki, podglądając wolnożyjące pawie, zaglądając z góry do ogrodów okolicznych mieszkańców i poznając początki tego niezwykłego miasta. Na deser zostawcie sobie mury obronne. Załóżcie czapki (mocno wieje!) i po prostu patrzcie. To tu zobaczycie najpiękniejsze panoramy Lizbony. Miasto tętniące życiem, fuzję nowoczesnej, europejskiej metropolii z multikulturową historią, a wszystko to u stóp wielkiego żywiołu. Pozwólcie sobie zachwycić się tym widokiem i oceanicznym powietrzem. Cisza i wiatr.

Głód wrażeń

Okolice dzielnicy Bairro Alto to raj dla foodies. Niewielkie knajpki serwują pyszne dania, nie tylko kuchni portugalskiej. Znajdziecie tu austriackie wursty, włoskie lody, doskonały ramen, a nawet rzemieślniczą czekoladę z wypalanego na miejscu ekwadorskiego kakao. Z tej dzielnicy wytoczycie się z pełnymi brzuchami! Na każdym rogu pachnie inną kuchnią, a każdy lokal ma swoją historię pełną pasji i dobrego smaku. Na prawdziwą ucztę można się też wybrać w okolicę Praça do Comércio, do Time Out Marketu. To kultowe miejsce. Kiedyś hala targowa, dziś restauracyjna, mieści kilkanaście kulinarnych konceptów. Tutaj lizbończycy schodzą się na lunch. Każdy znajdzie coś dla siebie – od rozpływających się w ustach pasztecików, przez kanapki z soczystym mięsem po eleganckie dania z owoców morza. W końcu dobre jedzenie to nieodłączny element życia Portugalczyków.

Lizbona to miejsce, które daje się lubić. Piękne widoki zapierają dech, mieszkańcy zarażają pozytywną energią, a niesamowita historia pobudza do refleksji. Tego miasta się nie zwiedza, je się poznaje.

*Ceny w Lizbonie

Można tu dolecieć z większości polskich miast, a koszt podróży tanimi liniami lotniczymi waha się od 160 do 250 zł za osobę w dwie strony, w okazyjnej cenie. Nie jest to najtańsza destynacja na city break, ale zdecydowanie warta każdej wydanej złotówki. W Lizbonie nie brakuje opcji noclegowych. Pokoje do wynajęcia, hostele, hotele, apartamenty – dla każdego coś dobrego. My zdecydowaliśmy się na hostel, który znajduje się 10 min podróży metrem od centrum. Czysto, minimalistycznie i gościnnie. W sam raz na krótki wyjazd. Za 3 noce w dwuosobowym pokoju ze wspólną łazienką zapłaciliśmy 68 euro. Wydatek, o którym większość z nas zapomina, a pochłania najwięcej funduszy, to transport publiczny. Jeden przejazd kosztuje 1,45 euro, a bilet 24-godzinny 6,30 euro. Kupujemy je doładowując specjalną kartę, którą możemy kupić w automacie (jednorazowa opłata 50 centów). Warto mieć bilety kupione na zapas – automaty znajdziemy głównie w centrum i dużych węzłach komunikacyjnych.